Manspreading — kontrowersyjne zjawisko w przestrzeni publicznej

Manspreading to zjawisko, które wywołuje kontrowersje w miejskiej przestrzeni publicznej — polega na szerokim rozstawianiu nóg podczas siedzenia, co w zatłoczonych autobusach czy tramwajach może być szczególnie uciążliwe dla innych pasażerów. Dlaczego mężczyźni przyjmują taką pozycję? Czy to tylko kwestia wygody, czy może manifestacja dominacji? W artykule przyjrzymy się temu zjawisku, jego przyczynom oraz reakcji społecznej, która towarzyszy temu kontrowersyjnemu zachowaniu. Sprawdź, jakie są różnice w postrzeganiu manspreadingu oraz jak władze miast próbują temu przeciwdziałać.

Manspreading — kontrowersyjne zjawisko w przestrzeni publicznej

Co to jest manspreading i skąd pochodzi?

Charakterystyka i pochodzenie manspreadingu
AspektOpisKiedy/Gdzie
DefinicjaPraktyka siedzenia z nogami szeroko rozstawionymi, zajmując zbyt dużo miejscaTransport publiczny
Początek debaty publicznejRozpoczęcie kampanii przeciwko manspreadingowi2013 rok
ZakazZajmowanie więcej niż jednego miejscaMadryt (od 2017)

Manspreading to dość świeże określenie na nawyk zajmowania nadmiarowej przestrzeni w miejscach publicznych, a w szczególności w autobusach czy tramwajach. Polega on na siedzeniu z szeroko rozłożonymi nogami, co często okazuje się niezwykle uciążliwe dla osób siedzących obok. Temat ten zaistniał w szerszej świadomości około 2013 roku, gdy ruszyły pierwsze akcje społeczne zwracające uwagę na kulturę podróżowania. Wielu pasażerów odbiera takie zachowanie jako brak szacunku dla wspólnej przestrzeni.

Dyskusje dotyczące tej kontrowersyjnej pozy – często przybierającej formę niemalże półprzysiadu – stały się nieodłącznym elementem debat o miejskiej etykiecie. Dziś szerokie rozstawianie nóg interpretuje się nie tylko jako kwestię wygody, lecz także jako swoisty manifest dominacji terytorialnej w środkach komunikacji.

Dlaczego mężczyźni siedzą w szerokim rozkroku?

Dlaczego mężczyźni siedzą w szerokim rozkroku?

Budowa męskiej miednicy oraz specyficzne ułożenie stawów biodrowych sprawiają, że siedzenie w szerokim rozkroku jest dla wielu panów po prostu naturalne i wygodne. Nie zawsze jednak chodzi o czysty komfort fizyczny, ponieważ język ciała w miejscach publicznych niesie ze sobą głębszy przekaz.

Często ten sposób zajmowania przestrzeni bywa nieświadomym przejawem dominacji lub próbą wyznaczenia własnego terytorium. Z punktu widzenia psychologii ewolucyjnej otwarta postawa ciała jest niekiedy interpretowana jako sygnał wysokiego poziomu testosteronu, co w oczach wielu ma świadczyć o pewności siebie i atrakcyjności.

Warto jednak spojrzeć na to zjawisko szerzej, pamiętając, że kobiety również potrafią siadać w podobnie ekspansywny sposób – choć termin womanspreading funkcjonuje w debacie publicznej znacznie rzadziej i nie wywołuje aż takich emocji.

Kluczem do oceny tego typu zachowań zawsze pozostaje kontekst. O ile rozłożenie się na siedzeniu w pustym przedziale pociągu nie stanowi dla nikogo problemu, o tyle zajmowanie nadmiaru miejsca w zatłoczonym autobusie bywa już dla innych pasażerów sporym utrudnieniem.

Jak manspreading objawia się w transporcie publicznym?

Manspreading w komunikacji miejskiej to zjawisko, które skutecznie ogranicza liczbę dostępnych miejsc siedzących. Pasażerowie zajmujący zbyt wiele przestrzeni poprzez szerokie rozstawianie nóg bezpośrednio wpływają na komfort osób podróżujących obok nich. W przepełnionych autobusach czy pociągach takie zachowanie staje się wyjątkowo uciążliwe, zwłaszcza gdy ktoś dodatkowo wyciąga nogi w stronę przejścia, skutecznie blokując swobodne przemieszczanie się po pojeździe.

Nic dziwnego, że zirytowani współpasażerowie coraz częściej reagują na takie sytuacje. W sieci regularnie pojawiają się zdjęcia i nagrania dokumentujące brak kultury w przestrzeni publicznej, które stają się punktem wyjścia do dyskusji o podstawowych zasadach savoir-vivre. Warto przy tym zauważyć, że pandemia COVID-19 trwale zmieniła nasze podejście do tej kwestii.

Wzrost znaczenia dystansu społecznego i większa dbałość o indywidualną strefę komfortu sprawiły, że konflikty o miejsce w transporcie stały się istotnym tematem debaty publicznej. Dziś dbanie o wzajemny szacunek w zatłoczonych wnętrzach jest ważniejsze niż kiedykolwiek.

Czy manspreading sygnalizuje dominację lub atrakcyjność?

Teorie dotyczące tego, jak sposób siedzenia może komunikować dominację, wyrastają z socjologii oraz analizy mowy ciała. Rozłożyste siedzenie z szeroko rozsuniętymi nogami zazwyczaj czytamy jako manifestację pewności siebie i autorytetu, gdyż osoba w tej pozycji naturalnie zawłaszcza więcej miejsca. Dla wielu mężczyzn staje się to nieświadomym sposobem sygnalizowania wyższego statusu społecznego.

Czy jednak taka postawa rzeczywiście przyciąga uwagę? Zdania są podzielone. Zwolennicy psychologii ewolucyjnej widzą w tym pierwotny pokaz samczej dominacji, podczas gdy socjologowie częściej wskazują na wpływ norm kulturowych. Czasem za takim układem ciała stoi po prostu zwykła wygoda, a dopatrywanie się w nim chęci zdominowania otoczenia bywa przesadą i prowadzi do błędnych wniosków.

W rzeczywistości to, jak ocenimy zachowanie drugiej osoby, zależy niemal wyłącznie od sytuacji i naszych własnych przekonań. Dlatego też manspreading trudno uznać za niezawodną metodę budowania atrakcyjności w przestrzeni publicznej.

Jakie są argumenty krytyków manspreadingu?

Krytyka i kontrowersje wokół manspreadingu
Aspekt krytykiOpisKontekst
Zajmowanie zbyt dużej przestrzeniPraktyka manspreadingu jest krytykowana za zajmowanie zbyt dużej przestrzeni.Transport publiczny
Kampanie publicznego zawstydzaniaKampanie przeciwko manspreadingowi są często krytykowane jako kampanie publicznego zawstydzania.Reakcja na kampanie
Pseudo-feminizmKontrowersje wokół manspreadingu były opisywane jako pseudo-feminizm.Debata społeczna

Dyskusja wokół zjawiska manspreadingu wykracza daleko poza zwykłe normy savoir-vivre’u w środkach komunikacji miejskiej. Krytycy kampanii wymierzonych przeciwko szerokiemu siadaniu zwracają uwagę na niebezpieczne zjawisko publicznego zawstydzania, które w praktyce ociera się o naruszenie prywatności. Wielu pasażerów oburza proceder potajemnego fotografowania mężczyzn i udostępniania ich wizerunku w sieci, co porównuje się do niebezpiecznych mechanizmów internetowego linczu.

Głównym punktem spornym pozostaje brak obiektywizmu u aktywistów, którzy całkowicie pomijają analogiczne zachowania kobiet, określane mianem womanspreadingu. Taka wybiórczość rodzi uzasadnione zarzuty o stosowanie podwójnych standardów oraz promowanie nurtu określanego mianem pseudo-feminizmu. Skupianie całej uwagi opinii publicznej na jednostkowych przypadkach domniemanego braku kultury skutecznie odwraca wzrok od realnych problemów społecznych.

Pojawia się także poważny dylemat natury etycznej – robienie zdjęć obcym osobom bez ich wiedzy i zgody jest przez wielu traktowane jako forma naruszenia granic osobistych, a nawet specyficzna odmiana tzw. creepshots. Przeciwnicy tych działań podkreślają, że nadawanie zwykłej pozycji siedzącej kontekstu dominacji czy seksualizacji to przejaw moralizatorstwa, które ignoruje fizjologię każdego człowieka oraz jego naturalną potrzebę wygody podczas podróży.

Jak pasażerowie i kampanie przeciwdziałają zajmowaniu przestrzeni?

Jak pasażerowie i kampanie przeciwdziałają zajmowaniu przestrzeni?

Władze miast coraz aktywniej walczą z problemem nadmiernego zajmowania przestrzeni w komunikacji publicznej. Aby zapewnić pasażerom większy komfort, organizatorzy transportu stawiają na edukację i promowanie kultury współdzielenia pojazdów. W wagonach pojawiają się nie tylko praktyczne oznaczenia, ale i regularne komunikaty przypominające o potrzebie rozsądnego zagospodarowania miejsca.

Akcje typu „Podziel się miejscem w metrze” skutecznie zachęcają podróżnych do okazywania wzajemnego szacunku. Większość pasażerów potrafi już zwrócić uwagę osobom, które nieświadomie blokują przestrzeń, często rozwiązując sprawę spokojną rozmową. Taka bezpośrednia komunikacja bywa zaskakująco skuteczna, prowadząc do szybkiej korekty postawy.

Gdy jednak problem się powtarza, podróżni coraz częściej apelują do przewoźników o doprecyzowanie regulaminów przejazdu. Całość działań, często inicjowanych przez aktywistów i ekspertów, opiera się na konstruktywnym podejściu, które stroni od zawstydzania. Mimo że niektóre radykalne metody dokumentowania złych nawyków bywają kontrowersyjne, to dzięki szeroko zakrojonym kampaniom społecznym udało się realnie wpłynąć na naszą postawę.

Obecnie w transporcie publicznym znacznie lepiej rozumiemy, gdzie kończy się nasze osobiste prawo do wygody, a zaczyna potrzeba respektowania przestrzeni drugiego człowieka.

Czy w Madrycie rozkraczanie zostało zakazane?

W 2017 roku władze Madrytu postanowiły rozprawić się z uciążliwym nawykiem zajmowania dodatkowych miejsc w autobusach. Pod wpływem licznych petycji oraz presji mieszkańców, miejski przewoźnik EMT oficjalnie zabronił pasażerom blokowania przestrzeni obok siebie. Walka z tzw. manspreadingiem czy ogólnie pojętym pole hoggingiem miała na celu nie tylko odzyskanie cennych foteli, ale przede wszystkim podniesienie kultury podróżowania.

Wprowadzone przepisy szybko stały się zarzewiem gorących sporów. Głównym tematem debat była kwestia egzekucji prawa – zastanawiano się, czy za takie zachowanie należy wręczać mandaty i jak skutecznie karać winowajców. Pojawiły się również głosy poddające w wątpliwość uniwersalność zakazu, gdyż nie każdy przypadek zajmowania większej ilości miejsca wynika ze złej woli. Choć intencją urzędników była poprawa codziennego komfortu pasażerów, specjaliści do dziś analizują, czy te administracyjne wytyczne faktycznie realnie wpłynęły na zmianę postaw w miejskiej komunikacji.

Zofia Malinowska

Redaktorka naczelna

Redaguje Heroine — o psychice, zdrowiu i relacjach. Opisuje, jak jest i jakie są możliwości, zamiast wystawiać oceny.

Czytaj dalej

Podobne artykuły